JÓZEF ROGOWSKI

Józef Rogowski urodził się 5 października 1899 r. jako syn Antoniego, mistrza piekarskiego. Po latach wspominał: Rodzice moi będący na tak zwanym dorobku niepospolicie pracowici i przedsiębiorczy, w warsztat piekarski wkładali całą energię.

Środowisko rodzinne, w którym wzrastał, bardzo wcześnie zaczęło oddziaływać na jego losy zawodowe i zainteresowanie fachem piekarza. Wspominając dzieciństwo, opowiadał: U mnie zainteresowania warsztatem piekarskim ojca były duże. Gdy ojciec wybudował nowy drugi piec miałem z górą pięć lat. Zaczęto u nas wówczas wypiekać pieczywo tzw. niemieckie. Ciekawość moja podniosła się do kwadratu. Często nocą, gdy w piekarni zaczynano obrabiać pieczywo przy tabuli, zrywałem się samorzutnie z łóżka (…) i biegłem do piekarni podglądać pracowników. (…) W piekarni spędzałem większość dnia.

Z lat młodości w pamięci Józefa Rogowskiego szczególnie zapadły wypieki związane z różnymi świętami:  Okresy odpustów w Starej Wsi i okres przed św. Mikołajem obfitowały dla mnie w szczególniejsze emocje. Wypiekano wtedy bowiem u nas masę tzw. „panów” z ciasta. Pieczywo to wypiekano zwykle na tydzień przed dniami sprzedaży.

Po ukończeniu czterech klas szkoły ludowej Józef Rogowski podjął naukę w brzozowskim gimnazjum. Ojciec, autorytet dla syna, motywował go do nauki: Ja nie mam pretensji do moich rodziców, że nie dali mnie kształcić, dlatego tym bardziej jako głodny wiedzy chcę, byś ty miał olej w głowie. Nie musisz koniecznie iść na „pana”, bądź rzemieślnikiem, ale takim, żebyś mógł imponować innym i innym wskazywał ścieżki do wiedzy i prawdy.

Edukacja w gimnazjum została przerwana wybuchem I wojny światowej, co okazało się być wybawieniem w obliczu trudności z nauką. Uchodząc wraz z matką przed ofensywą wojsk rosyjskich poprzez Słowację i Węgry, zakończył swą wędrówkę w obozie dla uciekinierów z Polski w czeskim Choceniu.

Po powrocie do Brzozowa, ze względu na pobyt ojca w rosyjskiej niewoli, z pomocą matki objął prowadzenie piekarni. W efekcie tego zdecydował o rezygnacji z edukacji w gimnazjum. Pisał: Porzucenie przeze mnie nauki zbiegło się z nowymi zarządzeniami wprowadzającymi kartki na chleb …Dotąd od powrotu z Czech piekliśmy w domu pokątnie białe pieczywo nocami przy szczelnie zasłoniętych oknach, siłą faktu musiałem się imać roboty, zwłaszcza przy piecu, bo któż miał to robić. Wprawy i rutyny nie miałem w tym, ale potrzeba jest matką wynalazków, a mus wielki pan. Nawet moja matka, choć zawsze surowa w ocenie uznała, że pozuję na czeladnika i była ze mnie zadowolona, choć przy każdej okazji wypominała mi to, że rzuciłem książki w kąt. Pieczywo istotnie wychodziło z moich rak jakby to sam ojciec wykonywał. Gdy przyszły kartki na chleb zaczęła się dla mnie ciężka harówka. Według podziału kartek na naszą piekarnię przypadł wypiek czterech pieców codziennie, przy czym w soboty i poniedziałki po pięć, a więc w sumie 26 pieców tygodniowo, a w sumie 40 000 kilogramów chleba tygodniowo. Norma jak na moje lat szesnaście, plus pomoc Ludwiki Staniewiczówny, służącej, i pomoc matki, niepomiernie wysoka, cóż było jednak robić, dać się zdystansować piekarzom żydowskim, obarczonym licznymi rodzinami, to przecież wstyd. I tak wprzęgnięty w rydwan pracy robiłem kwasy i rozczyny, ugniatałem ciasto, obsługiwałem piec, a w wolniejszych chwilach rąbałem drzewo dla potrzeb piekarni, bo gdy prawie wszyscy młodzi mężczyźni byli na wojnie, o rębaczy było trudno.

W latach 1919-1921 Józef Rogowski służył w wojsku, biorąc udział w wojnie polsko-radzieckiej. Po odbyciu służby wojskowej poświęcił się piekarstwu. Zawód ten określał mianem pasji, sportu, który nic nie kosztował, a dawał chleb z przysłowiowym masłem.

W odrodzonej Polsce zapisał się do brzozowskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, gdzie, obok gimnastyki, mógł poświęcić się działalności teatralnej. Grając wiele pierwszoplanowych ról, wniósł swój wkład w szerzenie kultury w Brzozowie i okolicy. Aktywność towarzyska i społeczna pozwoliły mu nabrać pewności siebie i sprawiły, że sam inicjował wiele przedsięwzięć. Początki pracy w zarządzie „Sokoła” oraz miejscowym cechu rzemieślniczym zbiegły się ze śmiercią ojca w 1924 r.

Działalność w brzozowskim cechu rzemieślniczym Józef Rogowski rozpoczął od stanowiska sekretarza. Początkowo porządkował sprawy organizacyjne, w tym funkcjonowanie komisji egzaminacyjnej. W 1930 r. został wybrany starszym cechu przez o wiele bardziej doświadczonych rzemieślników. Objęcie funkcji najważniejszej osoby w cechu w tak wczesnym wieku świadczyło o ogromnych zdolnościach młodego piekarza.

Pod jego wodzą Wielki Cech Rzemieślniczy zorganizował w 1933 r. wystawę prac uczniów rzemieślniczych, a rok później zakończoną dużym sukcesem Powszechną Wystawę Rzemieślniczą, której towarzyszył zjazd delegatów z sąsiednich powiatów. Informacje o niej pojawiały się w prasie codziennej wraz ze zdjęciami prezentowanych wyrobów. W 1936 r. starszy cechu reprezentował brzozowskich rzemieślników na Kongresie Rzemiosła Polskiego w Warszawie.

W 1935 r. powstał w Brzozowie, zrzeszający wszystkich miejscowych rękodzielników bez względu na profesję, Związek Rzemieślników Chrześcijan, na którego czele stanął Józef Rogowski. Mimo kierowania tą organizacją, nierzadko zwalczającą konkurencję ze strony żydowskich wytwórców, nie angażował się czynnie w działalność polityczną.

U schyłku lat 30-tych ubiegłego wieku zainicjował gromadzenie środków finansowych i poszukiwanie terenu z przeznaczeniem na brzozowski dom rzemiosła. Plany te nie zostały zrealizowane z powodu wybuchu II wojny światowej.

Józef Rogowski aktywnie angażował się w życie rzemieślnicze publikując artykuły w wielu czasopismach branżowych o zasięgu krajowym, w których analizował sytuację swego środowiska, jak również relacjonował bieżącą działalność brzozowskich rzemieślników. Część publikacji podpisywał pseudonimem Joterski.

W czerwcu 1940 r., nie chcąc współpracować z niemieckim okupantem, zrzekł się pełnienia funkcji cechmistrza, uzasadniając swą decyzję nieznajomością języka. Zaangażował się w pomoc polskiej konspiracji, zaopatrując oddziały partyzanckie w pieczywo. Wspierał również uciekinierów ze wschodu przebywających w starowiejskim klasztorze. Aktywnie włączył się w ratowanie własności brzozowskiego gimnazjum, „Sokoła” oraz cechu. W pamiętniku skrupulatnie opisywał realia okupacyjnego Brzozowa, w tym szczególnie zagładę Żydów.

W pierwszych latach powojennych był zaangażowany w działalność Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, a także znów objął stery miejscowego rzemiosła po wyborze na cechmistrza nowopowstałego Powiatowego Cechu Rzemieślniczego. Przyczynił się również do reaktywowania brzozowskiego „Sokoła”, który został jednak rozwiązany po kilku latach przez władze komunistyczne.

Początkowo głównym źródłem dochodów pozostawały wpływy generowane przez własną piekarnię, ale z czasem, zmuszony znacznymi obciążeniami fiskalnymi, zatrudnił się w PSS „Społem”, zaprzestając prowadzenia własnej działalności. W 1953 r. objął funkcję kierownika biura cechowego, rezygnując ze stanowiska starszego cechu.

Józef Rogowski, kontynuując utrwalanie przeszłości Brzozowa i miejscowego rzemiosła, zainicjował gromadzenie przedmiotów dla planowanego muzeum. W 1948 r. biuro związku cechów znalazło się w budynku ratusza i tam planowano urządzić ekspozycję, którą ostatecznie w 1966 r. otwarto w jednej z sal i wieży ratuszowej.

Innym przejawem popularyzacji wiedzy o dziejach regionu były liczne odczyty. Zaangażowanie w życie społeczne i kulturalne Brzozowa wyraziło się również m.in poprzez aktywny współudział w organizacji uroczystych obchodów sześćsetlecia miasta w 1959 r. Józef Rogowski zmarł 20 stycznia 1979 r. i został pochowany na brzozowskim cmentarzu.

Trudno sobie wyobrazić przeszłość brzozowskiego rzemiosła bez osoby Józefa Rogowskiego, piekarza, a przez wiele lat również cechmistrza. Ogromną zasługą tego oddanego Brzozowowi regionalisty i społecznika było utrwalanie przez dziesięciolecia dziejów rękodzieła i przeszłości miasta nad Stobnicą.

Mateusz Podkul