KAZIMIERZ KUCHARSKI

Kazimierz Kucharski urodził się w Starej Wsi 30 listopada 1894 r. jako syn Anny z d. Szmyd i Józefa Kucharskiego. Pochodził z wieloletniej rodziny mając dwanaścioro rodzeństwa, w tym siedmiu braci. Jego brat Ignacy współorganizował zbrojne podziemie w Starej Wsi, był długoletnim wójtem gminy. Kolejny brat Antoni działał w wywiadzie Komisariatu Generalnego RP w Wolnym Mieście Gdańsk, a w okresie II światowej pracował w Wielkiej Brytanii przy szkoleniu polskich lotników.

Kazimierz Kucharski uczęszczał do szkoły w Starej Wsi. Następnie pobierał naukę w gimnazjum w Sanoku kończąc cztery klasy. Aby to uczynić, musiał dorobić udzielając korepetycji. Dnia 26 września 1910 r. wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi. Egzamin maturalny złożył w Chyrowie w 1916 r. Kontynuował edukację na studiach filozoficznych w Nowym Sączu oraz studiach teologicznych w Starej Wsi i Krakowie. W 1920 r. w czasie bolszewickiej agresji na Polskę wstąpił do wojska jako ochotnik – na froncie pełnił służbę sanitarną.

Dnia 22 stycznia 1922 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W latach 1923–1925 zaangażował się w tworzenie gimnazjum jezuickiego w Pińsku (obecnie Białoruś). Tam też powierzono mu funkcję prefekta kleryków. Był wykładowcą literatury polskiej, propedeutyki filozofii i języka łacińskiego. Dał się również poznać jako wybitny pedagog.

W latach 1925–1932 studiował na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Równocześnie wykładał język polski i propedeutykę filozofii w miejscowym Gimnazjum św. Kazimierza. Rok 1936 był wyjątkowym czasem dla jego kariery. Obronił wówczas pracę O twórczości literackiej Stanisława Chołoniewskiego, napisaną pod kierunkiem prof. Stanisława Pigonia. Uzyskał wówczas stopień naukowy doktora filozofii.

Dał się poznać jako wspaniały orator, pedagog, duszpasterz. Był cenioną i szanowaną postacią wileńskiej inteligencji. Gdy w 1935 r. „Ekspres Wileński” ogłosił ankietę na najbardziej znaną i lubianą osobistość w Wilnie, to Kazimierz Kucharski uplasował się na trzecim miejscu, tuż po biskupie Kazimierzu Michalkiewiczu i gen. Lucjanie Żeligowskim.

Pełnił funkcję kuratora Akademickiego Koła Misjologicznego i moderatora Sodalicji Mariańskiej Akademików. W 1930 r. zorganizował przy pomocy szkolnych sekcji misyjnych Sodalicji Mariańskiej robiącą duże wrażenie wystawę misjologiczną. Wśród członków Sodalicji Mariańskiej Akademików wyławiał silne charaktery mogące sprawdzić się w roli liderów Akcji Katolickiej. Pouczał młodzież, aby dążyła do jak najlepszego służenia społeczności, Kościołowi i Ojczyźnie. Dążył do modelu życia wśród studentów pozbawionego wewnętrznych polsko-litewskich konfliktów narodowościowych, a także do pojednania zwaśnionych stron. Troszczył się o dzieci niepełnosprawne oraz osoby chore. Jako duszpasterz inteligencji był otwarty na społeczeństwo. Jego trud został doceniony przez władze państwowe, które uhonorowały go w 1938 r. Złotym Krzyżem Zasługi.

Ogromny autorytet, którym cieszył się w wileńskim środowisku, sprawił, że to on stał się pierwszoplanową postacią wileńskiej konspiracji i właśnie z nim komendant konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polski gen. bryg. Michał Tokarzewski nawiązał kontakt i współpracował poprzez emisariuszy już w 1939 r. W styczniu 1940 r. wysłał meldunek o sytuacji i nastrojach panujących w Wilnie do premiera gen. dyw. Władysława Sikorskiego we Francji. Dzięki jego inicjatywie i czynionym zabiegom przez społeczeństwo Wilna został ufundowany i wykonany sztandar dla polskich lotników walczących na Zachodzie, który został poświęcony w Kaplicy Ostrobramskiej, a następnie przerzucony do Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego. W tym momencie wykorzystał kontakty swojego brata Antoniego. Ksiądz Kucharski był inicjatorem powołania wileńskiego dowództwa Związku Walki Zbrojnej z płk. Nikodemem Sulikiem na czele. Sam został kapelanem tej organizacji, a na prośbę płk. Sulika również prezesem komisji finansowej.

Od początku okupacji ks. Kucharski zajmował się działalnością charytatywną. Organizował stołówkę i biuro pośrednictwa pracy oraz komisowego handlu odzieżą. Założył Towarzystwo Samopomocy Obywatelskiej, którym kierował do listopada 1940 r. Utrzymując dobre kontakty z dyplomatami reprezentującymi państwa niezaangażowane w wojnę, uzyskiwał środki na pomoc dla polskich dzieci. Aktywnie udzielał pomocy uchodźcom, osobom będącym w kręgu zainteresowań NKWD oraz emisariuszom rządu polskiego. W tym celu założył specjalne biuro legalizacji, którego głównym zadaniem było dostarczanie dokumentów tożsamości na zmienione nazwiska. Dzięki tym działaniom wielu wojskowych wraz ze swoimi rodzinami przedostało się na Zachód.

Sam pomimo wielu możliwości nie wyjechał na Zachód, chociaż dobrze zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa które nieustannie groziło mu ze strony NKWD. Był przekonany, że taki czyn w jego przypadku byłby dezercją. Jego działalność nie pozostała jednak niezauważona przez wroga. Dnia 25 maja 1941 r. został aresztowany przez NKWD. Przez kilkanaście dni przebywał w piwnicznej celi przy ul. Ofiarnej. Było to pomieszczenie bez okna, o ścianach ociekających wodą i pokrytych grzybem. Jego celę wietrzono dwa razy na dobę po 5 minut, otwierając jedynie drzwi na korytarz. W tym czasie był poddawany brutalnym przesłuchaniom. To wszystko odbiło się negatywnie na jego stanie zdrowia, zważywszy przebytą wcześniej ciężką chorobę. Z Ofiarnej został przeniesiony na Łukiszki, skąd 23 czerwca 1941 r. nastąpiła ewakuacja więźniów.

Pociąg więzienny odjechał na krótko przed nadejściem Niemców. Po dziesięciu dniach męki transport z wyczerpanymi do granic ludzkiej wytrzymałości więźniami politycznymi dotarł do miejscowości Gorki. Jezuita nie załamał się, a nawet podtrzymywał na duchu innych więźniów. W końcu listopada 1941 r. został zwolniony na skutek specjalnej interwencji gen. broni Sikorskiego u Józefa Stalina.

Zakonnik w stanie skrajnego wyczerpania został przewieziony do Kujbyszewa. Pomimo trudności i ciężkiego stanu zdrowia nadal oddawał się służbie dla rodaków. Został kapelanem w ambasadzie polskiej w Kujbyszewie. W pierwszym dniu Świąt Bożego Narodzenia odprawił w ambasadzie uroczystą mszę św., w której uczestniczyło około 160 osób. W tym czasie przemówił przez radio do Polaków do rozsianych po całym ZSRR. Służył w Centrum Wyszkolenia Armii Polskiej we Wrewskaja pod Taszkientem. Gdy rozpoczęła się ewakuacja Armii Polskiej, był zdecydowany zostać w ZSRR, aby nieść pomoc rodakom. Wskutek nacisków sowieckich i na wyraźny rozkaz przełożonych wyjechał ostatnim transportem wojskowym.

W maju 1942 r. opuścił definitywnie wraz z armią gen. Władysława Andersa nieludzką ziemię. W tworzącym się na Bliskim Wschodzie Wojsku Polskim został kapelanem w randze kapitana. W sierpniu 1942 r. pełnił posługę kapelana początkowo w Khanaquin w Iraku, a następnie w Gedera w Palestynie. Pod koniec służby wojskowej, po krótkim pobycie w Egipcie, w Quizil Ribat pod Islmailią pełnił obowiązki kapelana 7 Dywizji Piechoty, stacjonującej w San Brasilio we Włoszech. W tym czasie otrzymał awans na majora i został odznaczony przez gen. broni Władysława Sikorskiego Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Ciężkie przeżycia w sowieckim więzieniu oraz intensywna praca kapłańska miały negatywny wpływ na jego zdrowie. Pod koniec sierpnia 1944 r. władze wojskowe skierowały go do sanatorium w celu wyleczenia choroby płuc. Żałował, że ze względu na chorobę nie mógł uczestniczyć w walkach o Monte Cassino. Jego zaangażowanie na rzecz krzewienia patriotyzmu zostało wynagrodzone. To właśnie jego uczeń, sybirak, por. Leon Hrynkiewicz z 12 Pułku Ułanów Podolskich przygotował zwycięski proporczyk, zatknięty na gruzach zdobytego 18 maja 1944 r. klasztoru Monte Cassino. Po odejściu z 2 Korpusu Polskiego przebywał w El Kantara w Egipcie, w Bhandum w Libanie i w Jerozolimie. W lutym 1948 r. osiadł w Bejrucie. Nie przebywał tam jednak długo, ponieważ już 4 czerwca rozpoczął pracę w polskiej sekcji Radia Watykańskiego.

W lutym 1949 r. został ojcem duchownym w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie. Jego stan zdrowia nadal nie był dobry. Z tego względu we wrześniu 1949 r. wyjechał na leczenie do sanatorium Maria Elisabetta w Gardone. Od grudnia 1951 r. do maja 1952 r. przechodził w Merano zabieg z wykorzystaniem promieni rentgenowskich. Tymczasem obustronne zapalenie płuc jeszcze bardziej wpłynęło na jego stan zdrowia. Ponadto w marcu 1955 r. miał zawał serca. Ostatnie miesiąca życia spędził w sanatorium w Basso del Grappa niedaleko Wenecji. Tamtejsi jezuici ochrzcili go przydomkiem „Wielki Lew”. W ostatnim okresie życia, wykorzystując resztki sił, służył piórem Ojczyźnie. Udzielał się w czasopismach emigracyjnych. Publikował na łamach „Duszpasterza Polskiego za Granicą”. Na krótko objął redakcję czasopisma „Sodalis Marianus” w Londynie. Tam też opublikował szereg artykułów. Zmarł 55 lat temu, 1 października 1956 r. na skutek wyczerpania organizmu, choć bezpośrednią przyczyną był zawał serca.

Marek Marański