Malarstwo i fotografia prof. Jana Macieja Maciucha

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to,
co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.

Ruth Bernhard

 

Kultura i sztuka jest na co dzień obecna w naszym życiu. Obcujemy z literaturą, chodzimy do teatru, kina, oglądamy widowiska teatralne i filmy w telewizji, a muzea, w tym brzozowskie, przygotowują nowe ekspozycje. W piątkowe popołudnie 1 lutego br. Odbyło się uroczyste otwarcie wystawy prac prof. dr. hab. Jana Macieja Maciucha, które otwiera świat sztuki pisanej przez duże „s”.

Wernisaż zgromadził sympatyków brzozowskiego muzeum, w tym: radnych Rady Miejskiej w Brzozowie wraz z jej przewodniczącym Stanisławem Pilszakiem, sekretarz gminy Brzozów Beatę Bodzioch-Kaznowską, a także dyrektorów szkół i instytucji kultury gminy Brzozów oraz ich przedstawicieli.

Bohater piątkowego spotkania to artysta, który tworzy prace wieloaspektowe. Jan Maciej Maciuch urodził się w Pruchniku koło Jarosławia. W 1965 r. ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. W 1971 r. uzyskał dyplom w zakresie projektowania szkła na Wydziale Ceramiki i Szkła w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu.

Profesor Jan Maciej Maciuch uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, fotografię i medalierstwo. W latach 1998–2002 był zatrudniony w Zakładzie Historii Sztuki Sakralnej Uniwersytetu Opolskiego w Opolu. W 1998 r. uzyskał stopień doktora w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Od 2002 r. jest zatrudniony w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego w Rzeszowie, prowadząc tam pracownię fotografii. W 2005 r. uzyskał habilitację w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, a od 1 października 2006 r. jest profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Rzeszowskiego. W roku ubiegłym świętował 40-lecie pracy twórczej.

Swoje prace prezentował na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju, m.in. w Opolu, Mosznej, Prudniku, Wrocławiu, Krakowie, Radomiu, Warszawie, Głogówku, Tarnowie, Paczkowie, Zielonej Górze, Otmuchowie, Kole, Chorzowie, Lesznie, Łodzi, Gogolinie, Rzeszowie, Przeworsku, Jarosławiu, Lubaczowie, Przemyślu, Niebylcu (II Międzynarodowy Plener Malarski 2011), Szczecinie, Bielsku-Białej, Lesku (wystawa poplenerowa 1981), Zamościu, Jeleniej Górze, Gdańsku, Krośnie (wystawa Plenery bieszczadzkie 1982), Zakopanem, a także za granicą na Węgrzech, w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Finlandii, Rosji, Litwie, Niemczech, Słowacji, Francji, Grecji, Holandii i Szwecji.

Za swoją twórczość był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Jest trzykrotnym stypendystą ministra kultury i sztuki, a jego prace znajdują się w kolekcjach prywatnych i instytucjonalnych.

„Obraz” to bardzo pojemne określenie. Na ogół kojarzy się nam z płótnem ujętym w ramy. Jednak po głębszym zastanowieniu jesteśmy gotowi przyznać, że obraz może być także namalowany na ścianie, papierze albo umieszczony w książce. Obraz to pewna kompozycja na płaszczyźnie, zdecydowanie dwuwymiarowa, wykonana przy użyciu rożnych środków plastycznych. Technika malowania obrazów, którą posługuje się Jan Maciej Maciuch jest techniką mieszaną. Zauważyć można ślady ołówka, wykończone delikatnymi przecierkami. Prace pobudzają zmysł wzroku, trzeba się wpatrzyć głęboko w obraz, by wydobyć np. kształt postaci. Obrazy charakteryzują się elementami nawiązującymi do mozaiki, które to elementy mają charakter spontanicznej plamy łączącej się w określoną kompozycję. Można by rzec, że jest to malarstwo klakelurowe – popękane z daleka, ale przy bliższym spojrzeniu na dzieło okazuje się, że jest to forma spontanicznej mozaiki barwnych plam działających na zmysł wzroku i tworzących podświadomy obraz. Autor obrazów wprowadza do swych prac również płótno jako surowy i twardy akcent.

Marlena Makiel-Hędrzak w katalogu poświęconym malarstwu i fotografii profesora J.M. Maciucha pisze tak: Rozerwana, zdeformowana tkanina może stać się tworzywem malarskim i swego rodzaju „szatą”, jak to ma miejsce w najnowszym zestawie prac Jana Macieja Maciucha. W cyklu obrazów artysta wprowadza do kreowanej przestrzeni rodzaj zasłony, jest to fragment tkaniny, której szczelne lub naderwane sploty tworzą woal, formę jaka w przekazach mitologicznych odnosi się do nieba przykrywającego ziemski świat. Z tej aluzji bierze początek interpretacja owych zasłon, przywołujących sferę niewidzialnego w relacji z widzialnym, transcendentnego z dotykalnym. Przebijający spod warstwy płótna kolor niekiedy ujawnia jedynie fragmenty obrazu, te jego części, których gęstość i materia jest nośnikiem esencji przekazu. Zabieg ów odnosi się do selektywności pamięci, jak też zatrzymania przed dookreśleniem, przed profanum analizy. Płótna Jana Macieja Maciucha emanują autonomicznym światłem, które jak gdyby definiuje przestrzeń sakralną. Przestrzeń owa zaś ma pewien niepojmowalny muzyczny rytm, będący łącznikiem pomiędzy czasem a perspektywą kosmiczną. U artysty obraz staje się wyrazem szlachetności myśli, jest ideą, co w dzisiejszych warunkach stanowi odważne wyzwanie.

Fotograficzne oko Jana Macieja Maciucha uwiecznia odrębność struktur i kolorystyczne zróżnicowanie. Jego fotografie pokazują, że droga odkrywania struktur, charakterystyczna dla świadomości teoretycznej, może być nie tyle zniesiona, ile bezkolizyjnie zastąpiona artystyczną.

Przyroda, którą fotografuje Jana Maciej Maciuch, wymyka się jakby umysłowym spekulacjom. Jednym z nieuniknionych odczuć artysty patrzącego na świat przez obiektyw aparatu fotograficznego – jak pisze Marlena Makiel-Hędrzak – jest przekonanie o niemożności translacji na żadną słowną konstrukcję języka przyrody i braku uprawnień, by porównywać ową mowę do języka, którym się posługujemy. Zawarte w fotografii sygnatury są jakby mową pozbawioną słów, przejmującym znakiem, którego nie potrafimy odczytać. Kiedy patrzymy na fotografię nasze oko napotyka systemy linii i punktów. Fotografie Jana Macieja Maciucha zagłębiają się w tajemnicę materii, wsłuchują się w jej cichy puls – pisze dalej Marlena Makiel-Hędrzak. Owe obrazy są swoistym rozważaniem nad kreatywnością oka i myśli. (…) dostrzegamy jak dana nam materia (…), może być pomyślana, wykreowana spojrzeniem, artystycznie niejako na nowo stworzona.

Makrokosmos rejestrowany przez wprawne oko profesora zmienia się w mikrokosmos, lecz zachowuje ten sam ciężar metahistorycznych znaczeń, odniesień i narracji.

Kiedy z uwagą śledzimy fotografie Jana Macieja Maciucha, uzmysławiamy sobie, że przedmiotem, czy też motywem, jego zdjęć jest drzewo. Wychwytuje niuanse barw, a w niektórych jego fotografiach możemy zobaczyć formy zbliżone swym kształtem do labiryntu.

Profesor Jan Maciej Maciuch od kilku lat związany z Rzeszowem osiadł w nim już chyba na stałe. Jego prace można zobaczyć w polskich i europejskich galeriach, jest autorem około setki wystaw indywidualnych i zbiorowych. O jego malarstwie pisano, że jest majowe, doszukiwano się również fascynacji witrażem, on sam zaś konsekwentnie unika wszelkich szufladek. Często inspiracją dla jednej pracy jest inna jego praca. Wystawa, którą w Muzeum Regionalnym można oglądać do końca lutego, jest świetną okazją do tego, żeby przekonać się jak różnorodna jest twórczość artysty.

ag

 

fot. Marek Marański