Daleko czy blisko?

Realizując w br. program edukacji proekologicznej, brzozowskie muzeum zorganizowało spotkanie poświęcone walorom turystycznym ścisłego pogranicza polsko-słowacko-ukraińskiego. Prezes zarządu Koła Przewodników Turystycznych przy Oddziale Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Krośnie Witold Grodzki przybliżył ten interesujący temat. Była to rozszerzona wersja jego referatu, wygłoszonego podczas XIV Międzynarodowej Konferencji Ekologicznej Brzozów 2013, stanowiąca połączenie teorii z praktyką. Istotnie doświadczenie, zdobywane i rozwijane przez autora wystąpienia od wielu lat, pozwoliło na zainteresowanie audytorium przybyłego do brzozowskiego ratusza w środowy wieczór 23 października.

Bohater spotkania odwołał się zarówno do przeszłości, jak i realiów współczesnych. Podkreślił, że mieszkaliśmy, i mieszkamy cały czas na pograniczu. Oczywiście, my — miejscowi nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki nie mamy kontaktu z osobami z zewnątrz. Jeżeli ktoś przyjeżdża do naszego regionu, pyta od razu o Słowację i Ukrainę, bo dla wielu ludzi Podkarpacie to przede wszystkim sąsiedztwo z Ukrainą, dla niektórych to w ogóle Ukraina — upraszczając. Więc z jednej strony blisko mamy, ale czy tak blisko? Wiemy, że to, co mamy tuż za „miedzą”, wcale niekoniecznie jest tak blisko. Skupię się na bardzo małym, wąskim terenie. — zapowiedział w pierwszych zdaniach krośnieński przewodnik. — Nie będę charakteryzował nawet całych województw czy obwodów. Skoncentruję się na małym obszarze.

Opierając się o przemyślany wybór slajdów prezentacji wizualnej, autor zacytował różne definicji atrakcji, walorów i ciekawostek turystycznych. Podkreślił, że walorami turystycznymi są wszystkie elementy środowiska przyrodniczego czy kulturowego, stanowiące cel ruchu turystycznego, dzielone na: wypoczynkowe, krajoznawcze i specjalistyczne. Podzielił się refleksją, że żyjąc w naszym krajobrazie, często nie zwracamy uwagi na to, że mamy piękny krajobraz, że mamy piękną przyrodę, że oddychamy świeżym powietrzem. Nikt się nawet nad tym nie zastanawia. Zastanawia się ten, kto ma nieczyste powietrze, hałas, duże natężenie ruchu. Dlatego chociażby sprzyjający klimat, czyste powietrze, krajobraz, który nas otacza — to jest walor wypoczynkowy. Walor krajoznawczy czegoś nas uczy; krajoznawstwo to poznawanie danego kraju, bliskiej okolicy, jej historii, dorobku kulturowego, duchowego i przyrody. To jest drugi, wyższy etap; walory przyrodnicze mamy na Podkarpaciu wszędzie, natomiast walory krajoznawcze są uzależnione nawet od miejsca — inne będą na pogórzu, inne będą w Bieszczadach, inne — w Beskidzie Niskim, inne — gdzieś za Rzeszowem. […] mamy walory specjalistyczne, czyli dla specjalistów, dla tych turystów, którzy szukają pewnego wąskiego elementu, np. tzw. turystykę kwalifikowaną. Ktoś lubi jeździć na rowerze — będzie korzystał z walorów wypoczynkowych i krajoznawczych, ale jeszcze musi mieć np. ścieżkę rowerową, miejsce, gdzie ten rower zostawi, gdzie bezpiecznie przenocuje itd. Poza tym myśliwi, wędkarze, turyście plecakowi górscy, nizinni itd. — to są turystyki kwalifikowane, np. żeby uprawiać turystykę konną, musimy umieć jeździć konno.

W pobieżnym przeglądzie walorów przyrodniczych Podkarpacia odniósł je do odpowiedników po stronie ukraińskiej i słowackiej w strefie przygranicznej, tj. zachodnich krańców Bieszczadów ukraińskich oraz Gór Bukowskich w północno-wschodniej połaci Słowacji. Wspólnym mianownikiem są w tym aspekcie przede wszystkim Karpaty, puszcza karpacka, połoniny, ale także wychodnie skalne, charakterystyczne rzeki i potoki, podobne rezerwaty, parki krajobrazowe i pomniki przyrody. Prezes koła przewodnickiego dodał, że dopóki nie zastanawiamy się, czy chcemy je chronić, jest otwarty krajobraz, jednak w momencie, kiedy okazuje się, że tego typu elementy zaczynają się nam „kurczyć”, zaczyna się tworzyć rezerwaty przyrody, parki narodowe, krajobrazowe, powoływać pomniki przyrody. To są formy ochrony przyrody, podnoszące rangę danego terenu. Cóż powiedzielibyśmy np. o Bieszczadach, gdybyśmy nie mieli Bieszczadzkiego Parku Narodowego? Walory kulturowe scharakteryzował przede wszystkim jako zabytkowe budowle. Zauważył, że często kulturę postrzegamy przez pryzmat dorobku, czyli tego, co możemy zobaczyć, przeczytać lub usłyszeć, a zatem poprzez sztukę ludową, zwyczaje, obrzędowość i wierzenia, a także muzea i skanseny.

Przegląd konkretnych atrakcji rozpoczął od słupa granicznego trzech państw na Krzemieńcu w Bieszczadach, konkludując, że ten punkt dosłownie łączy Polskę, Słowację i Ukrainę. Przy okazji nadmienił, że Bieszczadzki Park Narodowy stanowi serce systemu sześciu obszarów, chroniących przyrodę na styku trzech państw — zarówno trzech parków narodowych, jak i trzech krajobrazowych, tworzących Międzynarodowy Rezerwat Biosfery „Karpaty Wschodnie”. Porównał najwyższe lub najciekawsze wzniesienia: Tarnicę w Polsce, Sniński Kamień na Słowacji i Pikuja na Ukrainie. Scharakteryzował jeziora zaporowe po polskiej (Zalew Soliński) i słowackiej (Starina) stronie granicy, a także jezioro pochodzenia wulkanicznego, tj. Snińskie Morskie Oko.

Z kolei w opisie walorów kulturowych skoncentrował się na zabytkach sakralnych głównie we wsiach, tzn. w większości na świątyniach drewnianych. Zachowały się przede wszystkim przykłady budownictwa ludowego — podkreślił autor wystąpienia. ― To jest najcenniejsze. Cerkwie utrzymały się przede wszystkim dzięki temu, że były budowane według pewnych kanonów, z dobrych materiałów, utrzymywane w najlepszy możliwy sposób. W ostatnim czasie wpisano kilka z nich na najwyższą skalę ochrony, czyli Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Posłużył się przykładami świątyń obrządku wschodniego w Matkowie, Nowej Sedlicy (przeniesionej do skansenu w Humennem), Smolniku nad Sanem, Turzańsku, Użoku (czarnej cerkwi), Zboju i obiektów architektury mieszkalnej, zwłaszcza chałup w Bieszczadach ukraińskich (np. w Libuchorze).

Zwrócił także uwagę słuchaczy na atrakcje innych typów, w tym przejazd bieszczadzką ciuchcią lub koleją zakarpacką. Wspomniał ponadto o obserwatorium na Przełęczy Kolnickiej ze względu na dobre obserwacje nieba w warunkach niewielkiego fotozanieczyszczenia. Natomiast na przykładzie cerkwi w Osadnem (z kryptą czaszek) opisał bardzo wysoki poziom dostępności turystycznej obiektu w niewielkiej miejscowości.

Na zakończenie prelekcji dokonał porównań niewielkich odległości pomiędzy sąsiednimi miejscowościami po trzech stronach granic państwowych z odległościami potrzebnymi do przebycia do nich za pomocą środków komunikacji samochodowej z uwzględnieniem przejść granicznych ― obecnych lub funkcjonujących do niedawna. W tym kontekście przyznał, że to, co w rzeczywistości wydaje się osiągalne niemal na wyciągnięcie ręki, w praktyce okazuje się nie tak bliskie.

M.A.J.

DSC_0009

DSC_0012

DSC_0020

fot. Piotr Sobota