Pośród bitewnego zgiełku I wojny światowej

Gdy 28 czerwca 1914 r. serbski nacjonalista Gawriło Princip z organizacji Młoda Bośnia oddawał w Sarajewie dwa strzały z browninga, zabijając austriackiego następcę tronu Franciszka Ferdydanda i jego żonę, mało kto w Europie przypuszczał, że ten zamach podziała jak iskra rzucona na beczkę prochu. Od kilku dekad najważniejsze państwa Starego Kontynentu tworzyły dwa sojusze militarne, które wzajemnie się szachowały, a ich siła militarna i polityczna równoważyła. Wydarzenia w Bośni w żadnym wypadku nie zapowiadały wojny. Jak pisze prof. Andrzej Chwalba, rozpoczynały się wakacje i elity polityczne i wojskowe, odpowiedzialne za losy Europy, wybrały kanikułę. Tylko dla chłopów był to czas prac polowych i żniw. A lipiec był gorący i pogodny, zachęcał do odpoczynku, a nie ostrzenia szabel i ładowania karabinów.

W rzeczywistości sarajewski zamach zdetonował wojnę, która zakończyła „piękny wiek XIX”, konflikt zbrojny, do którego mocarstwa europejskie gotowały się od dłuższego czasu. Paradoksalnie jednak wybuch wojny, której się spodziewano, zaskoczył wszystkich. Gdy 28 lipca 1914 r. Austro-Węgry wypowiadały wojnę Serbii, liczono się z lokalnym konfliktem, który szybko się zakończy. Jak płonne to były wizje, okazało się w ciągu kilkunastu dni. Ale i wówczas, na początku sierpnia, mocarstwa widziały wojnę jako konflikt najwyżej kilkumiesięczny. Uważano, że wojna – wtedy już o zasięgu światowym – zakończy się „zanim opadną liście z drzew”, lub najpóźniej, przed Bożym Narodzeniem.

Pierwsza wojna światowa, w państwach zwycięskich nazywana „Wielką Wojną”, była konfliktem, który przyniósł śmiertelne żniwo przede wszystkim żołnierzom. Ze zmobilizowanych kilkudziesięciu milionów poległo kilkanaście milionów, a wielu innych zostało inwalidami. Ich śmierć szczególnie dotknęła rodziny: kobiety zostały wdowami, a dzieci – sierotami. Smutek i łzy żon, matek i sióstr był latem 1914 r. stałym elementem pożegnania udających się do boju mężczyzn. Często, zwłaszcza na wsi, byli to jedyni żywiciele rodziny, już po czterdziestym roku życia. Dla ich bliskich karta mobilizacyjna brzmiała jak wyrok.

Przybliżenie realiów walki, życia i śmierci żołnierzy na frontach Wielkiej Wojny towarzyszyło twórcom ekspozycji w brzozowskim Muzeum Regionalnym. Wystawa czasowa „Pośród bitewnego zgiełku I wojny światowej” prezentowana w czerwcu br. wpisuje się w tegoroczny klimat związany z obchodami setnej rocznicy wybuchu tego konfliktu zbrojnego. Konferencje, wystawy czy rekonstrukcje historyczne to tylko niektóre przejawy przypomnienia wydarzenia sprzed stulecia.

Na brzozowskiej wystawie zwiedzający mogli zapoznać się z elementami uzbrojenia, umundurowania,  odznaczeniami, dokumentami, zdjęciami, mapami czy rzeczami osobistymi używanymi przez żołnierzy walczących stron, szczególnie na terenie Galicji, w tym w okolicach Brzozowa. W większości stanowiły one wyposażenie żołnierzy armii austro-węgierskiej, a zatem także poborowych z naszego regionu. Warto odnotować, że praktycznie wszystkie z nich dotrwały do naszych czasów w bardzo dobrym stanie i nie są to tzw. „fanty” wykopane na pobojowiskach czy wydobywane z mogił ukrytych głęboko w lasach bieszczadzkich czy beskidzkich, co niestety często ostatnio jest praktykowane.

Eksponaty udostępniło Zgromadzenie Sióstr Służebniczek NMP NP w Starej Wsi, w czym duża zasługa s. Marty Komborskiej, a także prywatni kolekcjonerzy i pasjonaci I wojny światowej z Brzozowa i okolic: Tadeusz Kowal, Zbigniew Sobota i Zbigniew Fic.

Na ekspozycji wśród broni białej zwraca uwagę mnogość różnych rodzajów bagnetów wraz z pochwami, zarówno krótkich, jak i długich. Ciekawostkę stanowi ten do karabinu Mannlicher ze skrótem RM, który należy rozszyfrować jako „Republica Mexicana”. Broń produkowana na eksport do Meksyku, w chwili wybuchu wojny okazała się bezcenna dla monarchii Habsburgów, toteż walczono nią w Europie. Bagnety umożliwiały użycie broni palnej do walki wręcz.

Mniej licznie reprezentowane wśród broni białej są noże okopowe. Ich wytwarzanie wynikało z potrzeby chwili, gdy walka skoncentrowała się w okopach. Żołnierze wykonywali je własnoręcznie często ze złamanych bagnetów. Inny rodzaj prezentowanych eksponatów wśród broni białej stanowią szable pruskie i austriackie oraz pruski pałasz, a także tasaki saperskie na czele z tzw. Michałkiem.

Pierwsza wojna światowa, jak każdy konflikt zbrojny, pociągnęła za sobą miliony istnień ludzkich. Po pewnym czasie dla żołnierzy najważniejsza stała się nie walka za ojczyznę czy władcę, ale o przeżycie. Często zamieniała się w krwawą jatkę z użyciem nie tylko klasycznej broni, ale również pięści i zębów. W ruch szły przedmioty, które walczący mieli pod ręką, choćby kastety, pałki i kije, jak również te przeznaczone do innych celów np. nożyce i kleszcze do cięcia drutu kolczastego. Takie eksponaty również zostały zaprezentowane w brzozowskim muzeum. Warto zwrócić uwagę na dwie lance, używane przez oddziały kozackie w armii rosyjskiej. Obie zostały znalezione w Brzozowie.

Istotną rolę podczas działań zbrojnych Wielkiej Wojny odgrywały, zwłaszcza w pracy inżynierów, kilofy, czekany i saperki. Te ostatnie wykorzystywała również piechota jako broń sieczną. Na wystawie szczególnie cenna była saperka wraz z metalowym pokrowcem, których niewiele zachowało się do obecnych czasów.

Często mówi się, że podczas I wojny zastosowano XIX-wieczną taktykę, ale broń już XX-wieczną, stąd tyle ofiar wśród żołnierzy. Szczególnie rozwinęła się broń palna i artyleria. Zwiedzający brzozowską ekspozycję mieli okazję zapoznać się z pociskami różnych kalibrów, a także ciekawym przyrządem do nauki celowania. Na ekspozycji zaprezentowano również skrzynie na naboje z epoki. Dużym zainteresowaniem cieszyły się przedmioty reprezentujące tzw. „sztukę okopową”, dotąd słabo przebadane zjawisko. Tym terminem określa się zdobienie lub przerabianie rzeczy związanych z techniką wojskową na przedmioty ozdobne, pamiątkowe lub użyteczne w życiu codziennym. Żołnierze pomiędzy kolejnymi etapami walki wykonywali m.in. zapalniczki z nabojów czy też flakony z pocisków większego kalibru.

Niestety z okresu Wielkiej Wojny nie zachowały się w zbyt dużej ilości elementy umundurowania. Wykonane z nietrwałych materiałów, często były użytkowane po zakończeniu działań zbrojnych, zarówno przez żołnierzy, jak i ludność miejscową. Pomimo tych braków pasjonaci militariów mogli zobaczyć w sali wystaw czasowych brzozowskiego muzeum plecaki, chlebak, ładownice oraz pasy z klamrami. „Ubiór zwierzęcy” reprezentowały elementy uprzęży końskiej.

Ekspozycję wzbogaciły przedmioty ułatwiające orientację w terenie: lornetki z pokrowcami, kompas oraz mapy m.in. Galicji. Szczególnie cenne są mapy wojskowe okolic Brzozowa z naniesioną marszrutą. Źródła pisane uzupełniały dokumenty m.in. nominacji na stopnie oficerskie, zaświadczenia o przebiegu służby żołnierskiej, podręczniki wojskowe, liczne zdjęcia żołnierzy w mundurach różnych formacji wykonane w miastach garnizonowych Galicji.

Walczący, zresztą jak każda istota żywa, nie mogli się obyć bez jedzenia i picia, stąd szczególnie zaakcentowano tę sferę żołnierskiego życia. Na ekspozycji wystawiono kuchnię, kociołki z podstawkami, menażki, manierki, łyżki, widelce, talerze i kubki. Ciekawostką okazała się oryginalna puszka po wojskowej konserwie rosyjskiej z 1910 r.

Wystawę uzupełniły odznaczenia, wyróżnienia, odznaki kwalifikacyjne i dewocjonalia. Rarytasem można nazwać tarczę poświęconą poległym z miejscowości Schmottseifen (Pławna) na Dolnym Śląsku.

Innym aspektem zilustrowanym przez brzozowskich muzealników i pasjonatów Wielkiej Wojny była opieka nad rannymi żołnierzami. W regionie brzozowskim służbę w tym zakresie pełniły starowiejskie siostry służebniczki, które za ogromne poświęcenie otrzymały liczne odznaczenia i dyplomy. Wiele z nich wyeksponowano, obok fotografii i dokumentów z archiwum starowiejskiego zgromadzenia.

Pierwsza wojna światowa wydaje się być odległym konfliktem, który nie porusza już wyobraźni ludzi, przyćmionym przez dramat, zapoczątkowany w 1939 r. Nie należy jednak zapominać, że to właśnie Wielka Wojna podłożyła podwaliny pod współczesność. Odkrywana na nowo przez liczne grono pasjonatów pozwala zrozumieć procesy zachodzące w XX w. O dużym zainteresowaniu problematyką tego największego konfliktu zbrojnego od czasów napoleońskich świadczyło ogromne zainteresowanie wystawą w brzozowskim muzeum.

MWP

DSC_0166 DSC_0176 DSC_0334

fot. Piotr Sobota, Marek Marański