Idźmy do Betlejem…

Okres świąt Bożego Narodzenia jest tym najbardziej wyczekiwanym, najradośniejszym czasem, kiedy wszyscy oczekujemy przyjścia na świat małego Jezusa.

Uboga stajenka w Betlejem stała się miejscem narodzin Syna Bożego, otoczonego opieką Matki Bożej i św. Józefa. W tradycyjnej szopce bożonarodzeniowej, przedstawianej zazwyczaj w formie stajenki, ujrzymy oprócz wspomnianych postaci także figury przedstawiające Trzech Mędrców ze Wschodu, czyli Trzech Króli, prowadzącą ich do szopki Gwiazdę Betlejemską, skrzydlate anioły oraz pasterzy i towarzyszące im owce oraz bydło.

I właśnie ta świąteczna szopka, obecna w tradycji świąt Bożego Narodzenia zarówno pod postacią miniatury, jak również w rzeczywistym wymiarze, przypomina nam o ważności tego wydarzenia sprzed ponad dwóch tysięcy lat.

Boże Narodzenie to święta pełne pokoju i dobra, a nieodłącznym ich elementem jest właśnie szopka. Pierwszą szopkę, w której znalazły się żywe zwierzęta zaprezentował św. Franciszek z Asyżu w 1223 r. Franciszkanie tradycję budowania szopek przenieśli do Polski już w XIII w. Szopki miały wieloraki charakter, stosownie do regionu, w jakim się kształtowały. Najbogatszą tradycję budowy szopek wypracował sobie Kraków, gdzie w XIX w. był już cech szopkarzy. Corocznie w grudniu odbywają się tam znane już w świecie przeglądy szopek i konkursy na najpiękniejszą szopkę roku.

W myśl tej idei w Muzeum Regionalnym zorganizowana została wystawa poświęcona sztuce ludowej związanej ze świętami Bożego Narodzenia. Prezentowane są na niej szopki artystów ludowych z regionu brzozowskiego: Anieli Orłowskiej z Przysietnicy, Stefana Rogoza z Domaradza, Romana Sokalskiego z Humnisk, Stanisława Konieczki z Humnisk oraz Antoniego Laska z Humnisk. Wszystkie szopki świadczą o niepodważalnym talencie ich twórców i u każdego z nas budzą szlachetne i najbardziej osobiste odczucia.

Aniela Orłowska z Przysietnicy urodziła się 1 marca 1917 r. w Przysietnicy w wielodzietnej rodzinie rolnika. Już w szkole zaczęła rzeźbić – raczej jak sama mówiła wycinać różne rzeczy, np. ramki do zdjęć, wiatraki, a kolegom baranki, ptaszki, drewniane nożyce, aniołki z krzyżykami na pomniki cmentarne, serduszka z monogramem dla dzieci.

Ksiądz Kuźnar, znając trudną sytuację rodziny, za wszelką cenę starał się im pomóc. Wystarał się dla niej o posadę w Krakowie. Poznał się wtedy na jej rzeźbiarstwie, a wykonane przez nią indyki, kurki i kogutki sprzedawał zaprzyjaźniony lekarz aż w Tarnopolu. Zarabiała w ten sposób, aby pomóc rodzinie. Podczas łapanki w Przysietnicy Niemcy zabrali na roboty przymusowe jej rodzeństwo. Została sama i dopiero wtedy harowała na gospodarstwie. W wieku 28 lat wyszła za mąż za Bronisława Orłowskiego, z którym dochowali się trójki dzieci.

Nikt nie wie, skąd się wziął u niej talent rzeźbiarski, bowiem nikt w rodzinie nie rzeźbił. Ojciec był stolarzem i w jego warsztacie jako mała dziewczynka strugała pierwsze zwierzątka. Od czasu do czasu rzeźbiła zabawki dla dzieci sąsiadów, bo potrzebowała pieniędzy, żeby wysłać paczki rodzeństwu do Niemiec.

Jako rzeźbiarka została spopularyzowana poprzez wojewódzkie wystawy sztuki ludowej w latach pięćdziesiątych. Brała udział w festiwalach folklorystycznych, konkursach i plenerach rzeźbiarskich. Od początku uprawiała twórczość typu pamiątkarskiego. Jej trwałym osiągnięciem rzeźbiarskim jest postać Chrystusa Frasobliwego, która bezwzględnie kojarzy się z osobą Anieli Orłowskiej. W 1970 r. została przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Ludowych z siedzibą w Lublinie.

Aniela Orłowska ukazuje w swych rzeźbach umiejętność malarskiego opracowania bryły, wydobywającej światłocień w licznych załamaniach i nierównościach powierzchni, ciętej po prostu nożem. Nieliczne polichromowane rzeźby Anieli Orłowskiej znaleźć można w zbiorach prywatnych i w niektórych muzeach. Wykazują one świeżość i bezpośredniość ujęcia, właściwe wczesnym, początkowym pracom.

Muzeum Regionalne w Brzozowie posiada zbiór prac Anieli Orłowskiej – zarówno rzeźbę figuralną, jak i prace nawiązujące do wiejskich obrzędów ludowych i wspaniałą szopkę z czystego drzewa lipowego. Prace Anieli Orłowskiej znajdują się w muzeach w: Rzeszowie, Przemyślu, Krakowie, Warszawie, Turku, Lublinie i wielu innych. Kolekcjonerzy i polonusi, mieszkający za granicą posiadają jej rzeźby w dużych ilościach (w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Francji i Niemczech). Była jedyną kobietą rzeźbiarką w regionie brzozowskim. Zmarła w styczniu 2005 r.

Stefan Rogoz urodził się 6 stycznia 1952 r. w Domaradzu. Jest samorodnym talentem. Rzeźbi w drewnie lipowym, osikowym, wierzbowym. Zdobył I nagrodę w ogólnopolskim konkursie, zorganizowanym w 1973 r. przez Muzeum Etnograficzne w Toruniu. W swych poczynaniach rzeźbiarskich nie był samotny, w jego pierwszych pracach pomagał mu ojciec Stanisław.

Stefan Rogoz od początku kierował się własną kompozycją (głowa figury stanowi jedną trzecią lub jedną czwartą wysokości całej postaci). Nawiązał z nim kontakt Ludwik Zimmerer, posiadający Prywatną Galerię Sztuki w Warszawie i profesor Marian Pokropek z Uniwersytetu Warszawskiego. W napisanym przez profesora Mariana Pokropka Atlasie sztuki ludowej i folkloru w Polsce na stronie 78 znalazł się Stefan Rogoz.

Różnorodność jego prac to tematyka ludowa, religijna, wojskowa i szopkarstwo. Brał udział w konkursach i wystawach w Polsce. Znany i ceniony jest w Polsce, Niemczech czy Stanach Zjednoczonych.

Antoni Lasek z Humnisk pochodził ze znanej rodziny rzeźbiarzy ludowych (jego dwaj bracia Józef i Franciszek również obrali drogę twórczą). Urodził się w Humniskach 31 maja 1887 r. Od najmłodszych lat próbował swych sił, dłubiąc w drewnie. Miał w sobie wrażliwość artystyczną, która sprawiła, że stworzył swój własny, oryginalny styl. Przez wszystkie lata, kiedy to zmagał się (po śmierci żony) z samotnym wychowaniem dzieci, marzył, aby poświęcić się pracy twórczej. W końcu, kiedy dzieci podrosły, kiedy miał więcej wolnego czasu, porzucił dotychczas wykonywaną pracę i całkowicie poświęcił się rzeźbiarstwu.

Jego rzeźby budzą żywe zainteresowanie. Obdarzony bogatą wyobraźnią tworzył prace charakteryzujące się prostotą formy i zamierzoną deformacją. Jego sztuka jest  ściśle związana z tradycją ludową. Wykonał kilkanaście szopek. Najpiękniejsze z nich znajdują się w posiadaniu jego córki Teresy Futymy oraz brzozowskiego muzeum. Zmarł w 1978 r.

Na wystawie można również obejrzeć prace podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Brzozowie – pomysłowe ozdoby i rekwizyty świąteczne. Placówka obejmująca opieką edukacyjną dzieci i młodzieży niepełnosprawną wychowuje i kształci młode talenty, które pod okiem swoich instruktorów tworzą prace nietuzinkowe, niezwykłe. I takie też „cudeńka” znajdują się na grudniowo-styczniowej wystawie.

Wystawa „Idźmy do Betlejem…” czynna będzie do 16 stycznia 2015 r. w godz. od 7.30 do 14.30. Serdecznie zapraszamy!

 

ag

DSC_0258 DSC_0260 (2) DSC_0280

fot. Marzena Kędra